Przeskocz do treści

Ásatrú PBF

Jesteśmy ludem Ásatrú, choć wszyscy Asowie zginęli w Ragnarök. Podobnież Vanirowie, ogniści synowie Surtura czy ponurzy giganci z dalekiego Jotunheimu. W tamtych dniach niebo zapłonęło, pękł nieboskłon, a burza ogniowa strawiła Midgard. Przeżyliśmy my, schodząc do piekieł Helheimu, gdzie samotni, próbujemy przetrwać kolejne dni, miesiące lata, nie opuszczając podziemi, czekając nadejścia świetlistego Baldra, który zaprowadzi na powierzchni ład i porządek. Drżąc z chłodu, przymierając głodem, toczymy okrutne walki z karlimi dvergarami i świetlistymi alfami, polujemy na wielkie szczury, żywiąc się ich łykowatym mięsem. Nie ma już Odyna, który nauczyłby nas wyrabiania narzędzi. Zginął Thor zatruty jadem Węża Midgardu, nie poprowadzi nas już do walki. Poległ piękny Heimdall z rąk zdrajcy Lokiego, a tęczowy Bifrost rozsypał się w pył, na zawsze odbierając nam Asgard.

Dziś dogorywamy w ciemnościach, płacząc nad utraconym rajem. Niewiele pozostało nadziei w martwym, zniszczonym świecie.

Dziś choć żywi, zamieszkujemy Krainę Zmarłych, a nasz świat to plątanina podziemnych korytarzy wykutych w metalu przez karły ze Svartalfheimu. Niektóre toną w ciemnościach, inne rozświetla zimne światło zaklęte w klejnotach. Niektóre są wąskie tak, iż ledwie jeden człowiek przeciśnie się przezeń. Inne przypominają wielkie halle o wysokim sklepieniu podtrzymywanym przez metalowe kolumny. W głębinach kryje się Niflheim wraz z mroczną Hel i jej upiorami. Ci którzy się tam zapuścili, wrócili jako kolejna abominacja bogini śmierci.

Ponad nami leży Svartalfheim, gdzie zamieszkują karły – mądre, lecz bezduszne stwory przechowujące wiedzę ludzi Midgardu. Wiemy, że tam są. Dochodzą nas odgłosy ich wielkich kuźni, ryk potężnych pieców zdolnych stopić najtwardszy metal. Mawia się, iż potrafią łączyć ciało z metalem, zyskując wielką siłę, azali zatracając duszę.

Ponoć istnieje gdzieś droga na powierzchnię, lecz już nasi przodkowie zapomnieli o niej. Spalony na popiół Midgard jest martwą pustynią, przez którą przetaczają się trujące wiatry , gdzie niewidzialna śmierć oddzieli ci mięso od kości i zagotuje krew w żyłach. Niektórzy wierzą, że skoro jeszcze żyjemy, to nie umarł życiodajny Yggdrasil, a jeśli Pradrzewo nie sczezło w płomieniach Losu Bogów, to zawsze jest nadzieja. Jakaś…

No comments yet

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.