Gdy chytrze zaczniem, przyjacielu
Decyzję już podjęła. Wahała się jedynie, czy i co dokładnie powiedzieć o swoich planach szamanowi albo matce.
Nie umiałaby wskazać, kogo z tej dwójki poważa bardziej. Hallgrima Upartego, brata ojca, swego niechętnego mentora, najmądrzejszego z żyjących Asatru, czy piękną i dostojną Alidę – matkę, najlepszą akuszerkę plemienia, która w wieku prawie 35 lat dostała pozwolenie na trzecie dziecko i teraz go oczekiwała, prządkę, u której uczyły się wszystkie kobiety z wystarczającymi zdolnościami, żeby szkolić się w tym uświęconym rzemiośle. Dom rodzinny Werdandi był jednym z największych w halli, szary, dwupiętrowy, jego drzwi trzymano szeroko otwarte nawet nocą jak nakazywała rodzinom jarlowskim tradycja, a w szarym dworze potępiano tych, którzy przeciw niej występowali. Z domu wychodziło się wprost na metalowy, zawieszony na łańcuchach pomost, pod którym znajdował się główny plac mieszkalnej halli. Kiedyś, gdy ruszali razem między ludzi, Ulrick zawsze zeskakiwał na dół, prawie cztery metry, śmiał się, gdy ona wędrowała w to samo miejsce krętymi kładkami. Był silny i sprawny. Od momentu wizji, jego uśpiona, zalana niezwykłym blaskiem twarz, nie chciała zniknąć spod powiek dziewczyny. Czytaj dalej…
Sigrid
Wiele się ostatnio pozmieniało w życiu Sigrid, córki Bjorna. Większość niestety na gorsze. Szczęśliwie co prawda owdowiała ale spadła tym samym w hierarchii plemienia na samiusieńkie dno i cudem tylko kark ocaliła unikając kary za swe “haniebne” czyny. Jużci haniebne. Zrobiła co musiała i tyle.
Pomieszkiwała natenczas pod dachem jarla Kristoffa Krzywonosego. W zamian za codzienną harówę dostawała mizerną strawę i ciepły kąt we wspólnej sali przeznaczonej thrallom. Choć miejsca było tam mało a prywatności wcale to Sigrid nie utyskiwała. Była twardą zaradną kobietą i wszystkie przeciwności losu znosiła ze stoickim spokojem. Czytaj dalej…
W Halli Ásátru
Światło znów zapłonęło, zapowiadając mieszkańcom Halli Ásátru, iż nastał dzień. Ileż to już cyklów? Światła same się przyciemniają i włączają się, mówiąc kiedy nadchodzi czas snu, a kiedy należy wstać i pracować dla dobra plemienia?
Gros Halli Ásátru zajmują domy. Dziesiątki prymitywnych chat, większych dworów z dziwnego nie-metalu czy większych budowli takich jak dwór Jarla. Zabudowania ułożone w spiralę otacza wąska, metalowa aleja, którą co i rusz przecinają rozmaite kładki i mosty. Dla Ásátru ten bałagan jest przejrzysty i logicznie uporządkowany, lecz intruz błyskawicznie zagubiłby się w owej plątaninie. Szczęśliwie intruzów w Halli nie widziano od lat, a pokojowo nastawionych od wieków. Czytaj dalej…
Kiedy Bohatera wzywa Los…
W najbliższym czasie Sigrid i Werdandi rozpoczną swoją wędrówkę. Choć nadal będą stanowić część ostatniego plemienia ludzi - Ásatrú, zjednoczeni duchem z mieszkańcami rodzimej Halli, ciałem oddalą się być może poza dotychczas poznane granice. Po drodze czekają ich setki przygód i przeciwności w świecie, w którym nie ma już Bogów – polegli w ostatniej wojnie, kiedy zapłonęło niebo, a ziemia obróciła się w popiół.
Oto proponowane zasady:
1. Nie narzucam terminu odpisywania. Liczę na zaangażowanie, jeśli gra zacznie się spowalniać, to będzie dla mnie wniosek, że jej formuła się wypełniła, a przed nami tylko nuda, pustka i ziewaaaaaanie…
2. Nie oczekuję gigantycznych postów, sam też będę się raczej ograniczał. Zależy mi na szybkim tempie gry. Wszak wiemy, jak w PBFach ślimaczy się fabuła. Minie rok, pojawi się kilkadziesiąt postów, a obie bohaterki wciąż będą dyskutować ze starszyzną wioski nad celem wyprawy. Nie o to mi chodzi.
3. Nie skupiamy się na przeżywaniu, rozbuchanych emocjach, cierpieniu etc. To RPG akcji, nie liryczna popierdółka. Jesteście heroinami z mieczami w łapkach, nie podmiotami lirycznymi w poezji epigonów romantyków.
4. Mimo specyficznego medium, to nadal ma być gra, nie pisanie internetowej powieści. W kluczowych momentach będę turlać kośćmi i porównywać wyniki z Waszymi cechami i umiejętnościami. Po to tworzyłyście postacie zgodne z mechaniką Basic R0le Playing. Niejednokrotnie Was poproszę o przetestowanie, a wtedy tak po prostu przed monitorkiem ciepniecie kościałkami. Darujemy sobie generatory sieciowe etc. Ufam swoim graczom.
5. W przypadku walki albo ograniczę turlactwo do kilku podstawowych rzutów (zgodnych z zasadami przedstawionymi w BRP Quickstart). Być może, jak się zgodzicie, a nasza gra nabierze rumieńców zagramy za pośrednictwem któregoś z programów do erpegowania przez sieć (proponuję “Fantasy Grounds”, szczegóły w swoim czasie podam).
6. W grze trzymajmy się prostej zasady. Kolejne wpisy na blogu (Wasze i moje) dotyczą tylko i wyłącznie świata gry. Od rozmów o mechanice, świecie oraz do planowania czy zwyczajnego chwalenia się nawzajem (na to liczę:)) używajmy komentarzy, a będzie dużo wygodniej. Zakładam, że jeśli się dorobimy czytelników, to sami w komentarzach zaczną się wypowiadać (o ile to Wam nie przeszkadza).
Czekam na uwagi i przede wszystkim odtrąbiam, że…
